,, - Czy mogę cię pocałować? -Tak jak Ritę?- zapytałam chłodno"
-Nigdy nie całowałem Rity- zaśmiał się Jaś
-Kłamiesz- warknęłam cicho, bo wciąż staliśmy na scenie.
Wciąż bili nam brawa i krzyczeli z widowni, ale do mnie to praktycznie nie docierało. Byłam pełna różnych, przeplatających się emocji. Nie mogłam doczekać się, aż zejdziemy ze sceny. Gdy tylko znaleźliśmy się w garderobie, Jasiek podszedł do mnie i powiedział:
- Kocham tylko ciebie Marcysiu. Między mną a Ritą nic nie ma.
Uśmiechnęłam się lekko. Chyba mogę mu ufać. Przecież nie mam żadnych dowodów na to , że chodzi z Ritą. Poszłam do szatni po moją torbę i ubrania. Następnie wyszłam z szatni, by porozmawiać z Jasiem o występie. Nagle wskoczyła do garderoby Rita rzucając się Jaśkowi na szyję. -Rita, uspokój się, widzieliśmy się dziś. Byłem u ciebie praktycznie cały dzień- szepnął zdezorientowany
-Ale ja tak za tobą tęsknię- powiedziała dając mu całusa w policzek. Poczułam jakby coś we mnie pękło. Podeszłam do Rity i mruknęłam niskim głosem:
- Zostaw go flądro. Albo sprawię że będziesz cierpieć.
Wygięłam dyskretnie jej nadgarstek, tak by upadła na ziemię, po czym wyszłam ze łzami w oczach. Po powrocie do domu padłam zmęczona na sofę. Łzy leciały z moich oczu a ja nie mogłam ich opanować. Wyjęłam z zamrażarki pudełko lodów. Kłamca! Perfidny cwel i kłamca! Nie pozwolę się traktować jak szmata! Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Odłożyłam lody i spojrzałam przez wizjer. Stał tam oczywiście Janek.
Obróciłam się i oparłam się plecami o drzwi. -Otwórz wiem że tam jesteś - krzyknął Uchyliłam drzwi mimo woli. Oparłam się o futrynę. Przez chwilę patrzyłam w ziemię. On też. Nagle rzuciłam: -Miałeś mi pomóc. Tymczasem wkopałeś mnie w większy dołek -Marcy, ale ja...
-Nie odzywaj się do mnie. Nie wierzę w żadne twoje słowa. Zatrzasnęłam drzwi i przekręciłam kluczyk. Tak bardzo go potrzebuje, ale po co tracić czas na gościa, który wciąż cię okłamuje? Druga szansa? I tak nikt ich nie wykorzystuje. To jak dać nowe płuca nałogowemu palaczowi. Błędne koło. Płaczę wciąż płaczę. Z perspektywy Rity: Wróciłam do domu. Dzisiejszy dzień był wspaniały. I co najlepsze w stu procentach wypełniony Jaśkiem. Gdy występował byłam mega dumna. Co ta Marcy sobie myśli? Chociaż to moja przyjaciółka nie ufam jej co do Jasia. Od razu widać że ona się go uczepiła. Zadzwoniłam po Jaśka. Chwilę nie odbierał, ale nagle odezwał się jego głos:
-Rita, nie mam teraz ochoty na rozmowy, spieprzyłaś sprawę
-Ja? Czy zrobiłam coś złego?- odparłam głosem niewinnego dziecka.
-Tak. I nie traktuj mnie jak swojego chłopaka, dobrze?
-No dobra, pa.
Następnego dnia:
Zaspałam. Do późnego wieczora myślałam o Jaśku. Dobrze, że akurat na pierwszej lekcji był apel. Niestety, wszystkie miejsca na trybunach były zajęte. Zobaczyłam w czwartym rzędzie wolne miejsce koło Marcy i Rose. Dziwne, że nie było przy nich Jasia. Marcy miała na sobie okulary przeciwsłoneczne.
-Hej, mogę tu usiąść? -zapytałam
-Czy ja cię znam?- powiedziała Marcy, zsuwając swoje okulary na czubek nosa.
Już miałam się odezwać, ale odpuściłam. Usiadłam obok Jasia, który tak jak one wyglądał na obrażonego.Co ich dzisiaj ugryzło?
-Idź stąd. Rujnujesz mi życie- burknął, a moje oczy zaszły mgłą
*************
Jest rozdział
Bardzo krótki bo jestem teraz na imprezie.
Paa bardzo mi się spieszyy
Ja wale! To się podziało.
OdpowiedzUsuńNormalnie mi słów brak. Jestem bardzo ciekawa jak ta sytuacja dalej się potoczy.
Pozdrawiam mordko <3
O jaa *.* Mega rozdzial :D
OdpowiedzUsuńCudny 😍 Czekam na następny. Pisz szybko 🙉
OdpowiedzUsuńlife-is-tiring.blogspot.com/
Co im odwala ?!
OdpowiedzUsuń