niedziela, 12 kwietnia 2015

Rozdział 6

,,Wiedziałem jednak, że dziś jest mój dzień i to ja zatańczę w roli księcia." Z perspektywy Jasia: Poszedłem się przebrać. Ciekawe , kto zatańczy moją księżniczkę? Wyobrażałem sobie jak patrzę głęboko w jej duże,czekoladowe oczy. No, o ile byłyby czekoladowe. Nie obstawiałem nikogo, bo prawdopodobnie wybiorą kogoś z tamtej grupy, a dotąd nigdy nie łączono grup. Moja jest początkująca, a tamta zaawansowana. -Jaaaasiek, ile można?!- usłyszałem głos Adrianny dochodzący z korytarza. Szybkim ruchem zawiązałem tenisówki i wszedłem na salę. Jeździłem wzrokiem po sali w poszukiwaniu znanych mi twarzy w równoległej grupie. Mój wzrok zatrzymał się na Marcelinie, która najwyraźniej zauważyła mnie wcześniej, ale udawała że mnie nie widzi. Instruktorka chrząknęła, uciszając nas. -Słuchajcie, jest was dużo więc macie się skupić. Nie chce mi się czytać tego wszystkiego od nowa, więc wywieszam tu listę i każdy sobie przeczyta. Wszyscy zaczęli gadać i przepychać się jak najbliżej listy. Jakimś cudem przedarłem się przez tłum. Nigdzie nie mogłem znaleźć mojego nazwiska, ale w oczy rzucił mi się napis ,,Marcelina.E -Księżniczka" Szczerze? Byłem zadowolony. I chyba każdy kto na mnie patrzył mógł to dostrzec w moim małym uśmieszku. Jeżeli zagram księcia to będę miał niezłą księżniczkę. W końcu znalazłem moje imię na liście. ,,Jan.D- para zaproszonych gości z Shyaer" Obejrzałem się za siebie. Shyaer widocznie się cieszyła. Przez moje ciało przeszedł dreszcz. Byłem zawiedziony, ale próbowałem się uśmiechać. Ciekawe kto jest księciem. Shyer już chwaliła się koleżankom z jakim to super tancerzem tańczy. To nie jest tak, że ja jej nie lubię. Po prostu wolałbym być księciem. Tym bardziej, że księżniczką jest Marcy... Z perspektywy Rity: Padłam twarzą w poduszki. Moje serce powoli wracało do normalnego rytmu. Obróciłam się na plecy, by nabrać powietrza. Łzy popłynęły z moich oczu. Serce znów łomotało jak szalone. Beznadzieja. A ja tak bardzo chciałam się zaprzyjaźnić. Tym bardziej , że on mi się tak szalenie podobał. Przeleżałam wgapiona w sufit przez dobre parę minut. Mój mózg przez chwilę układał wszystko w kolejności, tak by ułożyć jakiś sensowny plan. -Rita - powiedziałam sama do siebie półgłosem.- wszystko się ułoży, pod jednym warunkiem- przełknęłam ślinę- że będziesz zadziorna. Potem on sam do ciebie przyjdzie. --------------------- Hej, sorry że tak późno, ale jest 6 rozdział! Piszcie co ma być w następnym rozdziale bo coś pomysłu nie mam ;P Komentujcie bo jestem w luj ciekawa co sądzicie o moim opowiadaniu :3 I tak, zmieniłam trochę wygląd bloga, i po prawej jest ankieta taka dosyć istotna... To by było na tyle czeeść ;**

3 komentarze:

  1. Super rozdział mordko =)
    Zawiedziony Janek powinien coś odwalić i zrobić tak, żeby to on był tym księciem (Tak, cały czas będę do tego dążyć xD). Albo będzie go zazdrość zżerać.

    Pozdrawiam mordko i zapraszam do mnie: http://jednozdarzenie.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem że bardzo byś tego chciała, jednak na podobne zakończenie prób do przedstawienia radzę poczekać kilka rozdziałów ;)
      Wiem właśnie walnęłam spoilera
      teraz nie będziecie mnie czytać przez tydzień :'( xd

      Usuń