Z perspektywy Rity:
Jaś mruknął do mojego ucha
-Kocham cię mała, wiesz?- moje serce zabiło mocniej
-Udowodnij- szepnęłam posyłając mu ciepły uśmiech.
Jaś poowoli przybliżał się do moich drżących warg. Patrzył mi głęboko w oczy. Był coraz bliżej, i bliżej i bliżej i... Dryyyń! - zadzwonił budzik. Otworzyłam oczy, ale po chwili miałam ochotę je zamknąć i się rozpłakać. Wstałam, obróciłam się w stronę lustra i zaśmiałam się sama do siebie. No co wariatko smęcisz jak wczoraj leżałaś w ramionach faceta ze swoich snów? Otworzyłam szafę. Wyjęłam parę przedartych na kolanach jeansów i bluzkę w arbuzy z napisem ,,Wathermelon'' Poszłam szybko pod prysznic, włożyłam bluzkę i spodnie i zaczesałam włosy w warkocz. Spojrzałam na zegarek. O matko, co tak wcześnie, przecież dopiero 06:10. Usiadłam na kanapie wzdychając. Zanim wyjdę z pokoju i robiąc śniadanie zbudzę wszystkich, może warto spędzić jeszcze chwilę w tym pokoju. Spojrzałam na telewizor, na którym wczoraj graliśmy w fifę. Tu, na tej kanapie przytulał mnie Jaś, a tam dalej leżał Camil i jedzenie. Spojrzałam jeszcze raz w lustro. Wyjęłam z szuflady biurka tusz do rzęs i przeciągnęłam nim kilkakrotnie rzęsy. Następnie wyjęłam buteleczkę z podkładem, nałożyłam kilka kropel na pędzel i wklepałam w skórę. Tyle. Potem sięgnęłam do drugiej szuflady. Znalazłam tam kwiatową apaszkę, którą zawiązałam sobie wokół głowy. Do tego ubrałam naszyjnik z sową. Wyszłam do kuchni w celu zrobienia sobie jajecznicy.
Niestety lodówkę zastałam pustą -Hmm- pomyślałam- zostało mi jeszcze mnóstwo czasu pójdę do sklepu po coś na śniadanie. Włożyłam kurtkę i wyszłam
Z perspektywy Jasia:
Piękny, wiosenny poranek. Wyszedłem jak zawsze o szóstej, pobiegać. Po ciężkiej nocy warto pobiegać. Od kiedy wróciłem od Rity ciągle myślałem o tym co się tam wydarzyło. Może poszedłem o krok za daleko i teraz zrobi sobie fałszywą nadzieję? Nocą wszystko analizowałem jeszcze raz i powoli. Niestety nie wyciągnąłem żadnych wniosków ani chociaż wskazówki co powinienem teraz zrobić. Biegłem tak przed siebie dobre parenaście minut słuchając muzyki na mojej mp4. Zmieniałem właśnie piosenkę, aż tu nagle coś a właściwie ktoś odbił się ode mnie. Podniosłem wzrok. Rita stała wyraźnie zdezorientowana.
-Cześć- przywitałem się miło
-Hej, co ty tu robisz?- zapytała ukrywając uśmiech w rękawie dresu.
-Biegam przed wyjściem do szkoły. A ty?- mówiłem miło, jak na piękny poranek przystało -Chciałam kupić coś na śniadanie Nagle do głowy wpadła mi myśl
-Może zjesz u mnie?- zapytałem entuzjastycznie Rita chwilę się jeszcze wahała, ale po chwili pobiegła po plecak do domu. Stałem tak pod drzewem ciesząc się jak głupi do sera. Uśmiech raczej zszedł mi z twarzy kiedy uświadomiłem sobie, że nie umiem gotować.
Kilkanaście minurt później
Otworzyłem drzwi mieszkania.
-Witam w mojej posiadłości!- wykrzyknąłem z nutką ironii
-Łał. Jasieek, a ty w ogóle umiesz gotować?- zapytała ze śmiechem
-Nie. Ale wynająłem sobie murzynka.
Oboje się zaśmialiśmy. Po jakichś dwudziestu minutach wszystko było gotowe. Zrobiliśmy górę kanapek. Użyliśmy chyba wszystkiego co było w domu:ser, jajka,majonez,ogórki kiszone, sałata,cebula, szynka, pomidor itd.Co prawda zjedliśmy może połowę tego co zrobiliśmy, ale na resztę już czekała moja rodzina. Potem rozmawialiśmy całą drogę do szkoły.
Tydzień później
Z perspektywy Jasia:
Dzisiejszy dzień był znakiem, że wiosna rozpoczęła się na dobre. Co prawda w tamtym tygodniu kilka razy padał deszcz, ale już takie są uroki wiosny. Byłem właśnie w drodze do szkoły tańca. Shyaer i ja jesteśmy jedną z najlepiej tańczących par. Marcy i Adam co raz częściej są u nas na próbach. Uwielbiam patrzeć jak Marcy tańczy, jezt wtedy taka prawdzwa... Szkoda tylko że ten pajac z nią tańczy. Najchętniej zawaliłbym mu w mordę... co z tego że jest gwiazdą? Najwyżej pójdę do więzienia, przynajmniej będę mógł spać całymi dniami. Otworzyłem drzwi wejściowe do budynku. Nawet nie zdążyłem się przebrać bo zawołała mnie dyrektorka. Nie wiedziałem o co chodzi więc nie snułem niepotrzebnych domysłów.
-Janie, nie wiem czy doszła już do ciebie wiadomość, że Shyaer złamała nogę- moje serce zaczęło bić mocniej.
-I co w związku z tym?-zapytałem cały się telepiąc
-Z tego powodu, że obsada jest pełna będziemy musieli usunąć cię z przedstawienia- stałem nieruchomo próbując uświadomić sobie co właśnie się stało.
-Acha, dziękuję, do widzenia- powiedziałem, po czym zacisnąłem policzki i wyszedłem.
Miałem ochotę iść i się powiesić.
Z perspektywy Marcy:
-Zaczekaj!- krzyknęłam biegnąc za nim Jaś obrócił się i spojrzał na mnie. Od razu zauważyłam, że jego szczęka się rozluźniła. W tym momencie zastanawiałam się co mu powiedzieć. On jednak podszedł do mnie i mnie przytulił. Wtuliłam nos w jego pachnącą proszkiem do prania bluzę. Nagle mruknęłam
-Zrobię wszystko, żebyś został księciem On uśmiechnął się delikatnie i spojrzał mi w oczy. Przysunął się bliżej mnie dzięki czemu poczułam dokładnie jego oddech. Oblizałam wargi po czym przysunęłam je bliżej jego warg. On znów uśmiechnął się delikatnie po czym zaczął mnie całować. Był w tym jakieś milion procent lepszy niż Adam. Dlaczego? Nie wiem ale chciałam więcej i więcej. Wciąż bawiłam się jego kosmykiem włosów, co jak widać bardzo go dekoncentrowało. Po chwili oderwał się ode mnie i ledwo łapiąc oddech powiedział:
-Jeszcze tu wrócę, zobaczycie
*************************************
Heej :D
mam prośbę. Każdy z was w komentarzu ktokolwiek przeczyta ten rozdział napisze np. Ja! albo chociarz ,,:)" Chodzi mi o to, aby zobaczyć ile was jest. Może być nawet z anonima, ale z imionami plz
P.S bierzcie udział w ankiecie, i piszcie kto ma byc z Jasiem Marcy czy Rita? A Adam? Jest waszym zdaniem pozytywny czy negatywny?
Marcy !! PS JA xd
OdpowiedzUsuńSuper rozdział mordko =D
OdpowiedzUsuńJak dla mnie Marcy powinna być z Jasiem. A Adam od początku mi nie pasował, wydaje mi się, że bliżej mu do negatywnej osoby. Ale to tylko moja opinia.
Pozdrawiam mordko <3
Pozdrawiam mordko <3
OdpowiedzUsuńTwój blog jest świetnyy! Czekam na kolejne rozdziały <3 Myśle że Marcy powinna być z Jasiem :)
OdpowiedzUsuńMarcy z Jasiem !!!!❤
OdpowiedzUsuńSuper :*
OdpowiedzUsuń