Strony

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 5

Z perspektywy Marcy: ,,Księżniczkę oraz księcia, czyli główne role zagrają"- Instruktorka zrobiła wymuszoną, dramatyczną pauzę- Marcelina i Adam. W mojej głowie zawrzało. Co za Adam? Dlaczego nigdy go nie widziałam? Czy serio dobrze tańczy? -Pięć minut przerwy!-krzyknęła na zakończenie przemowy instruktorka i przyjęła kwaśny wyraz twarzy. Cała grupa zajęła się dobieraniem się w pary. Ha. A ja? No chyba kuźwa księżniczka powinna poznać swojego niedoszłego księcia. Fajnie, że nie wiem jak on nawet wygląda. Instruktorka, która już zdążyła zapażyć kawę sobie i dyrce zawołała mnie na chwilę. Dyrektorka powiedziała spokojnie: -Widzimy w tobie Marcelino wielki potencjał. Więc postanowiłyśmy,że tym razem zatańczysz w parze z Adamem- laureatem wielu konkursów tańca i uczestnikiem poprzedniej edycji Mam Talent. W moich oczach pojawiły się iskierki. To oznacza, że zatańczę z najprawdziwszą gwiazdą. Na przedstawienie przyjdzie cytrynylion ludzi, chcących oglądać Adama. Ale wszyscy zapamiętają tą, jedyną dziewczynę w nie-diamentowych kolczykach i pięknej, długiej sukni jak z bajki. -Dobra, koniec tego gadania- powiedziała instruktorka upijając ostatni łyk kawy- idziemy na lekcje. Z perspektywy Jasia: Leżałem na sofie z rękami założonymi za głowę. Wciąż nie mogłem uwierzyć, że ludzie mogą być tak fałszywi. Mama często powtarzała, że w przyjaciół trzeba wierzyć i im ufać. Ale... Czy przyjacielem jest osoba, którą znamy zaledwie jeden krótki dzień? Mój telefon zawibrował A po chwili usłyszałem dźwięk wiadomości z messangera. Pisała Rose. Rose: Hej ,cr? Odpisałem jej bez większego namysłu Jasiek: Nic, odpoczywam, a ty? :) Wiadomość przyszła w błyskawicznym tempie Rose: Zajadam kluski z serem. Mmmm pyszne ;3 Ta to dopiero jest postrzelona- pomyślałem przelotnie Jasiek: No to smacznego :D Po czym Rose wysłała mi zdjęcie klusek. Szybko poprawiła mi chumor Rose: Jutro na wychowawczj ma być przypał z powodu tej całej Carmelii. Hah zrobimy z Marcelą niezły cyrk, zobaczysz. Tym razem na chwilę się zatrzymałem. Przewertowałem wszystkie jej wiadomości. Po chwili napisałem Jasiek: Hah, wiesz mam pytanie . Co sądzisz o Ricie? Nie odpisywała przez kilka minut, i trochę się przez to martwiłem, ale wiadomość nareszcie doszła Rose: Nie no jest całkiem spoko... ale nie wiem czy można jej ufać... :/ A co? Cofnąłem rękę. Już miałem napisać czy chce być moją przyjaciółką, ale mogłaby głupio to odebrać. Nagle uświadomiłem sobie jak beznadziejne zadałem pytanie. Chciałem jak najszybciej zakończyć tą niezręczną rozmowę. Jasiek: Nie, nic sorry muszę spadać na lekcje tańca. Paaa ;) Rose natychmiast odpisała Rose:No cześć ;* :) Nie zwracając nawet uwagi na wiadomość wziąłem plecak, kurtkę, telefon oraz klucze i wyszedłem z domu. Wiał przyjemny, wiatr przedwiośnia. W tym roku wiosna przyszła wyjątkowo szybko. W krótkim czasie dotarłem do budynku. Jeszcze w drzwiach złapał mnie pan Thomas. Mówił ,że jestem spóźniony i wszyscy na mnie czekają. Wiedziałem jednak, że dziś jest mój dzień i to ja zatańczę w roli księcia. ---------------------------- No i mamy piąty rozdział :D Niesamowicie się cieszę że wybiło mi 250 wyświetleń w tak krótkim czasie. Wiem, że liczyliście na to by to Jaś zagrał księcia, jednak ja uważam że można by stworzyć coś o wiele ciekawszego ;) Jak myślicie jak Marcy zreaguje na Jasia tańczącego z nią w jednym przedstawieniu? Czy będzie zazdrosny gdy Adam będzie tańczył z Marcy? Życzę miłego czytania i komentowania ;))

2 komentarze:

  1. Super rozdział =)
    Tylko trochę tak dziwnie, że Jaś i Marcy będą występować w jedynym przedstawieniu ale nie w takiej roli jak mi się upatrzyły.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://jednozdarzenie.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń