Strony

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Rozdział 3

Z perspektywy Rity: To nie tak. Nie chodzi o to, że Jasiek mi się podoba. I nic na ten temat nie powiedziałam. Wyrzekam się, jasne? Teraz mi głupio. Zapewne usłyszał wszystko co mówiłyśmy w szatni. A z resztą i tak jestem w dupie. Rose i Marcy ostatnio pokazały, że nie mają złych zamiarów. Chyba żle poradziłam Jasiowi. Dwa miesiące temu Marcelina doniosła na swojego chłopaka, że pali trawkę. To była prawda. Własnego chłopaka? Ja bym się nie odważyła, więc żywię do nich szacunek. Więc poszłam w tango. I jeszcze głupia pociągnęłam za sobą resztę. Carmelia zwierzała się Melonice, że Mike (dawniej chłopak Rose) przytulił ją wczoraj wieczorem aż dwa razy. Wybuchnęłam śmiechem zginając się w pół i przerywając moją rozmowę z Rose, po czym reszta zrobiła tak samo. Jakby Carmelia nie wiedziała co Mike niegdyś robił z Rose... Spojrzałam na Rose, chcąc wrócić do poprsedniej rozmowy. Widziałam że lekko się zirytowała, lecz próbowała zatuszować złość śmiechem. - No to szczęścia życzę- krzyknęła, uciszając trochę dziewczyny. W efekcie jednak, wywołała falę śmiechu. Carmelia odpowiedziała cicho przez łzy: -O boże, macie myślenie jak te puste lale. Wy kompletnie nie wiecie co to miłość. - No nie wiem. Ja przynajmniej nie daję dupy na każdej imprezie.- palnęłam, doprowadzając do kompletnego szału. Dziewczyny bawiły się w najlepsze. Marcelina latała po całej szatni w samym koronkowym topie, stanku i spodenkach, wywijając podkoszulkiem nad głową. Nagle Rose szarpnęła mnie za ramię i powiedziała: -E tam, może tępą lalą nie jesteś, ale wiesz co to prawdziwa miłość- przez chwile nie wiedziałam o co chodzi. -Przecież ja nie mam chłopaka -No jak nie? A Jasiek?- uśmiechnęła się znacząco i puściła do mbie oko - Nie no, nawet mi się ten Jasiek podoba... Przez moją głowę przechodziła fala pisków, poczółam chłód, który doprowadził mój mózg do trzeźwości. Nie, nie będę już nikogo wyśmiewać. Nastała cisza, ktoś tylko coś mówił. Nadal czułam chłód. -Wiesz ma ładne oczy, miły głos, fajne włosy... Nagle ocknęłam się. Mówiłam na głos. Jasiek stał w drzwiach. Nauczycielka na niego krzyczała. Przez chwilę nie wiedziałam o co chodzi. Dopiero na WF-ie wszysto sobie poukładałam. Po lekcji podeszłam do niego, to był jedyny sposób by dowiedzieć się czy to słyszał. -Hej, jak tam po...- nie dokończyłam -Zostaw mnie.-Odparł smutno. Łzy napłynęły do moich oczu. ------------ Trzeci rozdział!! :D Ten jest dla odmiany trochę dłuższy. Chyba zacznę pisać pod spodem postu, bo zawsze zapominam dać komentarz ;) Następny post pojawi się w środę. Życzę miłego czytania, i komentowania ;***

2 komentarze: